Michaela Zemanová Pekařová

We wrześniu ubiegłego roku nasi chłopcy po raz drugi w krótkim czasie zachorowali na grypę jelitową i postanowiliśmy wypróbować u starszego syna kozie kolostrum firmy Betula. Powodem była również fakt, że chodził do przedszkola, a rok wcześniej często miał katar i kaszel. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że kolostrum tak bardzo mu pomoże. Gdy miał katar lub kaszel, zwiększaliśmy dawkę i po kilku dniach był już zdrowy. Postanowiliśmy więc podawać je również młodszemu synowi, który otrzymywał je na łyżeczce, aby nie połknął tabletek (miał wtedy dwa lata). Od tego czasu obaj chłopcy znacznie szybciej pokonywali większość chorób. Śmiem twierdzić, że nawet ospę, którą obaj mieli pod koniec roku, obaj przetrwali bardzo łatwo i bez komplikacji. Starszy syn miał w styczniu zapalenie krtani i dzięki kolostrum poradził sobie z nim bez większych problemów. Nawet pani doktor była zaskoczona, że nie ma większych problemów i po kilku dniach mógł wrócić do dzieci. Młodszy syn miał w marcu początkowe zapalenie płuc. Lekarka stwierdziła, że jego stan wymagałby niemal hospitalizacji, ale kiedy zobaczyła, jak sobie radzi, postanowiliśmy najpierw spróbować leczenia w domu. Zwiększyliśmy dawkę i tydzień później, podczas kontroli, był już całkowicie zdrowy. Myślę, że zaskoczyliśmy nawet panią lekarkę.

Dlatego możemy polecić kolostrum firmy Betula wszystkim rodzicom, którzy chcą wzmocnić odporność swoich dzieci lub przyspieszyć leczenie. Jedynym minusem jest to, że trzeba zrobić przerwę, żeby organizm się do niego nie przyzwyczaił. Zrobiliśmy to latem i od razu było widać, kiedy chłopcy mieli kaszel, że leczenie nie idzie tak szybko, jak wtedy, gdy brali kolostrum.

Teraz nasi chłopcy znów go biorą i bardzo mnie to cieszy. Nie twierdzę, że unikniemy kataru i kaszlu, ale to leczenie jest zupełnie inne niż wtedy, gdy go nie brali.